Natalia Saj

Zaakceptować siebie z jąkaniem.

Natalia Saj

O autorze: Nazywam się Natalia Saj. Pochodzę z pięknego miasta Przemyśla, a mieszkam w Krakowie. Moją pasją są wędrówki górskie. Spacerując po różnych szlakach, bardzo lubię robić zdjęcia. Jąkam się od zawsze, ale dopiero od około 12 roku życia jąkanie nie stanowi dla mnie przeszkody, w niczym mi nie przeszkadza – od tego momentu nazywam go swoim towarzyszem. Jednak z własnego doświadczenia wiem, jak ciężko zaakceptować ten problem i dlatego chcę pomagać innym osobom jąkającym się.

Każda osoba jąkająca się ma swoje doświadczenia i każdemu sprawia trudność coś innego. Jednak udało mi się znaleźć jedną wspólną cechę u wszystkich osób jąkających się. Jest to akceptacja, akceptacja siebie z jąkaniem. Często się go wstydzimy i trudno nam zacząć pracę nad sobą, bo jest w nas strach, który tak ciężko pokonać. Ja dziś na podstawie poniższego zdjęcia chcę powiedzieć, że ten strach można pokonać, a jąkanie może być naszym towarzyszem, który nie przeszkadza w niczym. 

Na zdjęciu są dwa lwy – jeden jest mały a drugi bardzo duży. Spróbujmy sobie wyobrazić, że ten mały lew to My, a ten duży to nasz problem czyli jąkanie. Początkowo tak właśnie jest. Gdy zaczynamy pracę nad sobą, to wszystko wydaje nam się takie wielkie i niemożliwe do pokonania. Spróbujmy sobie wyobrazić sportowca, który właśnie zaczął swoją karierę. Często na początku nie osiąga dużych sukcesów, ale nie poddaje się i ciężką pracą oraz małymi kroczkami zaczyna być coraz wyżej i w końcu osiąga wymarzony sukces. A teraz w słowo sportowiec spróbujmy wstawić nasze jąkanie. Na początku też będzie nam to sprawiało ogromną trudność, ale gdy będziemy szli małymi kroczkami i się nie poddamy, to w końcu będziemy osiągać sukcesy (jak ten sportowiec) i pewnego dnia zobaczymy, że jąkanie w niczym nam już nie przeszkadza. Wiem, to nie jest łatwe, bo sama jestem osobą jąkającą się i wiem, jak trudno zaakceptować SIEBIE z jąkaniem. Jak ciężko postawić pierwszy krok i pokonać strach będący z nami ciągle jak nieproszony gość, który nęka nas i paraliżuje. A może strach ma tylko „wielkie oczy”, a może tak długo nas będzie straszył, jak długo będziemy mu ulegać. A co byście powiedzieli, jakbyśmy się z jąkaniem zaprzyjaźnili i spróbowali znaleźć kompromisowe rozwiązanie. Wiem, łatwo się mówi, ale z drugiej strony przychodzi mi do głowy taka myśl, że przecież nie jąkamy się specjalnie, nie chcemy tak mówić i to też nie nasza wina. Dlatego spróbujmy sobie pomyśleć, że jąkanie nie jest niczym złym. Pokażmy mu, że już się go nie boimy, że może nam towarzyszyć w życiu, że dajemy sobie prawo do jąkania i że możemy jąkać się otwarcie. Starajmy się nie koncentrować na nim. Po prostu róbmy swoje. Myślmy o tym, że jesteśmy wyjątkowi jak każdy z nas. Starajmy się skupić na swoich mocnych stronach, wykorzystujmy je, by pomnożyć siłę i wolę walki o swoje marzenia. Każdy najmniejszy krok do przodu daje szansę, by zbliżyć się do siebie. Na początku może nam się to wydać bardzo trudne, ale idąc małymi kroczkami, damy radę. Z czasem strach pozostanie daleko w tyle. Za doświadczeniami przyjdzie pewność siebie. Wyzwania będą dużo większe, bo my będziemy silniejsi. Pamiętaj, że nie jesteś sam, zawsze znajdą się tacy, którzy cię pokochają, którzy są podobni do ciebie i dla których jesteś osobą wyjątkową i bardzo potrzebną.

Strach już mnie nie przestraszy, bo wiem, że ma tylko wielkie oczy. Sami to spróbujcie. A gdy spróbujecie, to przyjdzie taki dzień, że sami sobie pomyślicie: ten duży Lew to Ja – silny i odważny, a ten mały to moje jąkanie, które w niczym mi już nie przeszkadza.